Piotr Laboga dla LM.com: Jeśli Barca zagra na swoim poziomie, to Juventus nie ma żadnych szans

2015-06-04 22:00 38 3640
W gronie ekspertów, którzy twierdzą, że Juventus Turyn nie poradzi sobie z Barceloną jest Piotr Laboga. Fanatyk hiszpańskiej Primera Division w wywiadzie dla Ligi Mistrzow.com przyznał, że Włosi nie przeciwstawią się piekielnej formie „Blaugrany”. Przypomnijmy, że finał rozpocznie się o godzinie 20:45 w najbliższą sobotę.

LigaMistrzow.com: – Czy Pana zdaniem Barcelona powinna obawiać się Juventusu?

Piotr Laboga: Jeśli Barcelona zagra na podobnym poziomie, co w decydujących meczach Primera Division czy Ligi Mistrzów, to nie sądzę, żeby Juventus był w stanie przeciwstawić się piłkarzom Luisa Enrique. Na pewno jednak pod względem taktycznym, wyrachowania, takie uprzykrzania życia rywalowi, to Turyńczycy są klasowym przeciwnikiem. W końcu to przedstawiciel Serie A, a Allegri udowodnił w tym sezonie, że potrafi wyciągnąć ze swojego zespołu to co najlepsze, chociaż nie zawsze najlepsze oznacza przyjemne dla oka, czyli dla nas, kibiców bezstronnych oglądających to widowisko. Na pewno umiejętnością Juventusu jest głębokie bronienie się w defensywie, co może utrudniać zadanie Barcelonie, bo ta potrzebuje przestrzeni by się rozpędzić. Mistrzowie Włoch mają też umiejętność zasypywania luk pomiędzy formacjami. Tam, gdzie Katalończycy czują się doskonale, a więc jeśli Juventusowi uda się tamtą strefę zablokować, to Barcie może być trudno. To wszystko jest wymagane, aby ten zespół zagrał na absolutnie topowym poziomie. To musi być mecz idealny w wykonaniu „Starej Damy”, żeby tej drużynie udało się zatrzymać Barcelonę. Ta, inaczej niż Real Madryt, który atakował  powiedziałbym w sposób przewidywalny, a momentami nawet prymitywny. „Blaugrana” ma tych możliwości atakowania znacznie więcej. Szanse Juventusu w tym starciu na pewno nie są wielkie czy jak wielu spostrzega minimalnie. Nie jest tak, że Barcelona jest zdecydowanym faworytem, że ten mecz potoczy się w jednym kierunku. Wszystko dlatego, że finał rządzi się swoimi prawami i jest to jednak jedne 90 minut. Nie ma możliwości rozegrania spotkań na własnym boisku i na rywala, czyli nie można rozłożyć strategii na 180 minut. Swoje znaczenie również będzie miała dyspozycja dnia.

– Defensywa Juventusu padnie kolejną ofiarą magicznej trójki Barcelony?

– Jeżeli Barcelona zagra na swoim optymalnym poziomie, to trudno oczekiwać, żeby ta defensywa się wybroniła. W końcu Real, który zagrał w pierwszym meczu półfinału zaskakująco słabo stwarzał sobie sytuacje i tą bramkę też potrafił zdobyć. A Barcelona nie wydaje się, żeby mogła w ciągu dzielących ją dosłownie kilku dni od ligi czy finału Pucharu Króla znacząco pogorszyć swoją dyspozycję. Jestem więc przekonany, że łatwo im nie będzie powstrzymać Messiego, który jest w genialnej formie czy też dać sobie radę przede wszystkim z Suarezem. Może w mniejszym stopniu z Neymarem, ale Brazylijczyk też odnalazł styl idealny do europejskiej piłki. Zatrzymanie ich będzie zadaniem piekielnie trudnym. Powiedziałbym, że tutaj większą rolę odegrają pomocnicy, a nie obrońcy. Zawodnicy grający w drugiej linii będą musieli skupić się na pomaganiu linii defensywnej, aby akcenty w tym meczu postawić na tak zwaną szeroko pojętą grę defensywną całego zespołu. To będzie klucz.

– Pana redakcyjny kolega, Cezary Olbrycht, powiedział mi, że defensywa Juventusu jest na wyższym poziomie niż ta Barcelony. Czy zgadza się Pan z tym?

– Myślę, że jeśli rzeczywiście mielibyśmy tą defensywę zestawić, to na pewno ta umiejętność takiej wyrafinowanej gry obronnej jest po stronie Juventusu. Tak po prostu wygląda granie drużyn z Serie A. Defensywa Barcelony jest na pewno inaczej skonstruowana, podlega innym zadaniom taktycznym, udział w ogólnej grze zespołu i wpływ na wynik jest w mniejszym stopniu oparty niż u Turyńczyków. Barcelona w defensywie odniosła potężny progres w stosunku do tego co prezentowała w poprzednim sezonie. Bardzo radykalnie poprawiła grę w formacji i grę powiększoną czy to ogólną grę obronną. Przede wszystkim mistrz Hiszpanii poprawił się w bronieniu stałych fragmentów gry. Proszę zauważyć, że ciężko jest strzelić Barcelonie gola po tym elemencie, co było piętą achillesową w poprzednim sezonie, a teraz już nie jest problemem. Jest w genialnej formie Pique, nie ustępuje mu Mascherano i nie wiele gorszy od nich jest Bartra. Do tego bardzo dobrze usposobiony jest Jordi Alba. Najsłabszym ogniwem jest Dani Alves, ale i on w ostatnim czasie się poprawił. Nie powiedziałbym, że ta proporcja jest tak znacząca jak jeszcze do niedawna, jednak faktycznie defensywa Juventusu ma większy wpływ na wynik niż ta Barcelony. 

– W jednym z wywiadów powiedział Pan, że Juventus jest drużyną przeciętną. Po wyeliminowaniu Realu Madryt zmienił Pan zdanie czy może nadal jest takie same?

– Nie, nie. Nie powiedziałem, że jest drużyną przeciętną. Powiedziałem, że nie jest zespołem z absolutnego topu, czyli z tak zwanej wielkiej piątki. Dlatego, że ja uznaje drużyny z topu nie po wynikach z miesiącach, dwóch czy jednej serii, tylko po progresie, który jest widoczny przez dłuższy okres. Stąd wymieniłem taką, a nie inną piątkę (Real, Barcelona, Atletico, Bayern i Chelsea  przy. red.). Juventusu zupełnie nie odnalazłem i ja ciągle będę podkreślał, że nie jest to wynik znakomitej gry Turyńczyków, tylko słabej Realu w półfinałach.  To nie jest wynik tego, że Juventus urósł tak bardzo jako drużyna. Z ekipą z Madrytu „Stara Dama” miała wiele szczęścia i wykorzystała błędy rywala. Zagrała na maksymalnym możliwym poziomie. Włosi nie są jeszcze drużyną z absolutnego topu, ale kroczek po kroczku gdzieś tam się dobijają i być może potwierdzi się to w sobotnim finale, jednak moim zdaniem nie można ich stawiać na równi z wielką piątką.

– Czego oczekuje Pan po finale Ligi Mistrzów?

Osobiście będę ukontentowany, jeśli będzie to prawdziwa uczta piłkarska. Z jednej strona ta nieszablonowość, piękna gra Barcelony, a z drugiej strony porządek taktyczny, dyscyplina, organizacja gry Juventusu. Zmierzą się ze sobą dwa style gry europejskiej piłki. Style zupełnie odmienne, ale są to style, które zbliżają się do optimum, gdzieś do ideału. To będzie piękne. Nie chciałbym finału, w którym Barcelona zmiażdży rywala albo że Juventus będzie grał tylko defensywnie. Rożnica nie będzie dramatyczna, ale myślę, że Katalończycy poradzą sobie z Turyńczykami.

Czyli Pan jako ekspert Primera Division będzie kibicował Barcelonie?

– Będę oczywiście kibicował Barcelonie ze względu na to, że reprezentuje hiszpańską piłkę. Jeśli którakolwiek z hiszpańskich drużyn gra w europejskich pucharach, to zawsze będzie stykać się z moją sympatią. Po cichutku liczę bardzo na to, że ten finał dostarczy nam pozytywnych emocji i nie będzie jednostronny, ale na koniec zwycięży oczywiście Barcelona. Chciałbym tego tak samo, gdyby w finale był Real, Atletico czy inna drużyna z La Liga, czyli jak to miało miejsce w Warszawie, kiedy Sevilla grała o triumf w Lidze Europy z Dnipro. 

 

Kartka z kalendarza

19 czerwca
Piłkarze
1995
1992
1992
1989
1989
1988
1988
1986
1986
1986
1985
1985
1983
1982
1981
1981

Komentarze

avatarAdrianCR7 2021-03-23 21:29
Reaktywacja strony piękna. Szata graficzna i czytelność jest na najwyższym poziomie. Tylko szkoda, że to wszystko jest o...
0
ostry666 2021-03-16 23:25
Real wygrał, czy ktoś tu jeszcze komentuje? Jestem w szoku że taka reaktywacja strony nastąpiła.
1
avatardzefrej234 2021-03-16 14:23
Dodajcie te bitwy kibiców co były kiedyś na stronie :)
1
avatardzefrej234 2021-03-11 13:12
Dawajta te bitwy :(
1
avatardzefrej234 2021-03-10 18:44
Dodałbym mimo wszystko do tego grona Barcelone. Laporta jest miłośnikiem Haalanda, a jego kontakty z agentem Norwega są ...
2

Ankieta