Pole, pole. Łyse pole…

2018-11-16 16:00 1 1585
Śpiewali bracia Golec. Tyle że kolejne słowa tamtej piosenki to „Ale mam już plan”. Niestety, wiele wskazuje na to, że po trzech miesiącach pracy Jerzy Brzęczek nadal tego planu na reprezentację nie ma. I nie zanosi się, żeby to się prędko zmieniło.

5 meczów psu w d…

Nie będę kłamał, że po nominacji Brzęczka na selekcjonera byłem tym ukontentowany i przyjąłem to ze spokojem, bo chyba dla każdego to było jednak spore zaskoczenie. Zbigniew Boniek poszedł podobnym tropem jak z Adamem Nawałką. Są to jednak tylko pozory. Nawałka już latem 2013 roku, po kompromitującym remisie w Mołdawii dostał sygnał, że ma się przygotowywać do roli selekcjonera, przyglądać zawodnikom pod tym kątem. Brzęczek wszedł niejako w selekcjonerskie buty z marszu. I szczerze mówiąc początek miał niezły. Otworzył się na media, zaczął tłumaczyć, o co mu jako selekcjonerowi chodzi, przestał używać frazesów. Otworzył okno i wpuścił świeże powietrze do pokoju z napisem „Reprezentacja Polski” na drzwiach, gdzie zaczęło już niemiło pachnieć. Powołania Recy, Dźwigały czy Pietrzaka na pewno szokowały, ale były potraktowane na zasadzie „pierwsze koty za płoty”. Mecz z Włochami w Bolonii utwierdził nas w przekonaniu, że nowy selekcjoner zna się na robocie i będzie już tylko lepiej. Ale tamto spotkanie niestety zamazało nam obraz i zakłamało rzeczywistość. Towarzyskie starcie z Irlandią już było sygnałem ostrzegawczym, a to co się zdarzyło w październiku z Portugalią i Włochami, to już konkretna syrena alarmowa. Dodatkowo mecze, które rozegraliśmy zostały kompletnie zmarnowane na testowanie ustawienia, które w naszych warunkach nie ma racji bytu. Bo jaki sens ma wystawienie Góralskiego, Linettego i Szymańskiego do rywalizacji z Verrattim czy Jorginho? Co może kreatywnego zrobić Góralski oprócz jeżdżenia na du*ie i wykonania x razy wślizgu? Oczywiście, ktoś powie, że nie możemy grać całe życie jednym systemem, że trzeba wprowadzać nowe rozwiązania. Owszem, ale jeśli ma się narzędzia, czy jak w tym przypadku wykonawców. Od lat atutem reprezentacji były skrzydła (i nikt mi nie wmówi, że świat i potencjał naszej drużyny narodowej skończył się wraz z brakiem formy Grosickiego i Błaszczykowskiego) a my bez mrugnięcia okiem go po prostu odrzucamy. Skoro ryzykujemy i eksperymentujemy, czemu nie dać szansy takim zawodnikom jak Frankowski, Kądzior, Sebastian Szymański czy choćby Świderski? Czemu chłopak, który w Dinamie Zagrzeb zanotował 9 asyst przyjeżdża na zgrupowanie i jest wysyłany na trybuny, a gra Kuba, który nie łapie się do składu Wolfsburga? I tu pojawia się kolejny problem...

Gra w klubie? A na co to komu!

Jerzy Brzęczek po objęciu posady selekcjonera zapowiadał, że na dłuższą metę nie ma szans, by występowali w reprezentacji zawodnicy, którzy nie grają w swoich klubach. Przy pierwszych powołaniach takie przypadki były do przełknięcia, przy drugich już było nieco gorzej, a przy trzecich było jasne, że miłościwie panujący nam selekcjoner szybko porzucił swoje ideały. Ba! On stwierdził, że przy powołaniach nie można sugerować się tym, czy ktoś gra w klubie czy nie. Dość odważna teza. Do tego dochodzi jeszcze zaproszenie na zgrupowanie Thiago Cionka, który jeszcze dwa miesiące temu w ogóle nie pasował do koncepcji. Selekcjoner publicznie sam sobie zaprzeczył, a to nie wróży nic dobrego. Powoływanie niegrających na co dzień piłkarzy to jedno, ale zrobienie z nich filarów defensywy to drugie. Dlaczego potem się dziwimy, że nasza obrona ma wylew za wylewem, skoro na najważniejszych pozycjach grają nie schodzący z trybun w Southampton Bednarek i występujący (choć też nie zawsze) w przedostatniej obecnie drużynie Bundesligi Kamiński. Dochodzi do tego stawianie na tego irytującego Krychowiaka, który zachowuje się tak, jakby przeczytał po październikowych meczach, że gorzej zagrać nie można i zdawał się mówić „potrzymaj mi piwo”. Jest wolny, holuje piłkę, notuje mnóstwo strat, głupio fauluje, gra głównie do tyłu… można tak wymieniać i wymieniać. Martwi również to, że przeciwko Czechom nie można było zobaczyć tego, jaki tak naprawdę Brzęczek ma pomysł na ten mecz, jak chce ich „ugryźć”. Niestety, przypominają się ciemne, Fornalikowe wieki, kiedy bramkę strzeliło nam nawet San Marino. Mam wrażenie, że Brzęczkowi niestety nie udało się ani wymyślić i wypracować żadnych nowych rozwiązań, ani dopracować tych, które funkcjonowały dotychczas. Eliminacje ME za chwilę, a my nie zrobiliśmy nawet wykopów pod fundamenty drużyny…

Kartka z kalendarza

25 września
Mecze
2002
Dortmund
Auxerre
2002
PSV
Arsenal
2002
Liverpool
Basel
2002
Real Madryt
Genk
2002
AEK
Roma
2002
Lyon
Rosenborg
2002
Inter Mediolan
Ajax
2002
Spartak Moskwa
Valencia
2001
Sparta Praha
Feyenoord
2001
LOSC
Olympiacos
2001
Deportivo
Man. United
2001
Leverkusen
Barcelona
2001
Fenerbahçe
Lyon
2001
Celtic
Porto
2001
Rosenborg
Juventus
2001
Spartak Moskwa
Bayern
1996
Porto
Göteborg
1996
Man. United
Rapid Wiedeń
1996
Rangers
Auxerre
1996
Ajax
Grasshoppers
1996
Widzew
Atlético
1996
Rosenborg
AC Milan
1996
FCSB
Dortmund
1996
Fenerbahçe
Juventus
1966
Omonoia
1860 München
1963
Rangers
Real Madryt
1963
Inter Mediolan
Everton
1963
Jena
Dinamo Bucureşti
1963
Esbjerg
PSV
1963
Standard Liège
Norrköping
1963
Haka
Jeunesse Esch
1963
Distillery
Benfica
1963
Zürich
Dundalk
1962
Ipswich
Floriana
1957
Glenavon
AGF
1957
St-Étienne
Rangers
1957
Shamrock Rovers
Man. United
Piłkarze
1999
1997
1995
1994
1993
1993
1991
1990
1990
1989
1989
1988
1987
1986
1985
1985
1984
1984
1982
1981
1981
1981

Komentarze

avatarAdrianCR7 2021-03-23 21:29
Reaktywacja strony piękna. Szata graficzna i czytelność jest na najwyższym poziomie. Tylko szkoda, że to wszystko jest o...
0
ostry666 2021-03-16 23:25
Real wygrał, czy ktoś tu jeszcze komentuje? Jestem w szoku że taka reaktywacja strony nastąpiła.
1
avatardzefrej234 2021-03-16 14:23
Dodajcie te bitwy kibiców co były kiedyś na stronie :)
1
avatardzefrej234 2021-03-11 13:12
Dawajta te bitwy :(
1
avatardzefrej234 2021-03-10 18:44
Dodałbym mimo wszystko do tego grona Barcelone. Laporta jest miłośnikiem Haalanda, a jego kontakty z agentem Norwega są ...
2

Ankieta